czwartek, 12 lutego 2015

Chleb żytni na zakwasie z ziemniakami

DSC_0013

Pyszny chleb całkowicie żytni, bez dodatku mąki pszennej, bez drożdży, za to ze sporą ilością zakwasu. Robiłam go juz kilkukrotnie, gdyż jest łatwy i w miarę szybki w przygotowaniu, chociaż potrzebuje trochę więcej czasu, by wyrosnąć. Czasem wyrasta wspaniale, czasem gorzej, ale zawsze jest smaczny. Miąższ ma dość zwarty, wilgotny, skórkę grubą. Chleb ten pasuje raczej do wytrawnych dodatków.

  • 450 g mąki żytniej typ 720
  • 200 - 250 g wody(jeśli zakwas jest gęsty dajemy 200)
  • 300 g dojrzałego zakwasu żytniego, odświeżonego dzień wcześniej lub do kilku dni wcześniej
  • 180 g ziemniaków ugotowanych i przeciśniętych przez praskę
  • 1 1/2 łyżeczki soli

Wszystkie składniki mieszamy dobrze do uzyskania jednolitej konsystencji. Można posłużyć się maszyną do chleba lub mikserem planetarnym. Chleba nie trzeba długo zagniatać. Ciasto wychodzi dość gęste i lepkie. Zastawiamy je pod przykryciem z folii spożywczej na około 2 godziny. Po tym czasie przekładamy ciasto do formy keksowej wysmarowanej olejem. Powierzchnię wyrównujemy łyżką lub ręką zwilżoną olejem. Odstawiamy w ciepłe miejsce do wyrośnięcia pod przykryciem z folii spożywczej. Gdy ciasto będzie zbliżało się do powierzchni folii, zdejmujemy ją i czekamy aż wyrośnie trochę ponad brzeg foremki. Wtedy wstawiamy do piekarnika nagrzanego do temperatury 220 stopni C na drugi od dołu poziom i pieczemy około 50 minut. Można też wstawić chleb do zimnego piekarnika ustawionego na te samą temperaturę i piec 5- 10 minut dłużej.

Źródło: Smaki i aromaty

1 komentarz:

kass pisze...

Chleb wygląda bardzo ładnie, ja też lubię żytnie chlebki i często je piekę.
ps. Dziękuję za komentarz na moim blogu, masz rację, czas nie zawsze goi rany, moja mama zmarła 3 lata temu - wciąż o niej myślę i trudno mi się pogodzić z tym faktem... teraz doszedł nowy ból, który nie zwalił z nóg. Mama miała juz swoje lata, dużo chorowała a ostatnio bardzo poważnie i muszę przyznać, że powoli przyzwyczajałam się do myśli że w końcu odejdzie. Teraz odejście Tomka zaskoczyło mnie, on mógł jeszcze sobie pożyć, nacieszyć się życiem, tyle mieliśmy planów... no cóż widać nie było mu to dane.
Dziękuję i serdecznie pozdrawiam:)